Zdarzyło Wam się podkraść czyjąś pracę? Microsoft też zalicza takie wpadki i tym razem podkradł kod polskiemu programiście. Choć oficjalnie zawinił bot kontrolujący, to niesmak pozostaje, podobnie jak spore echo w branży

Zapewne większość z Was kojarzy platformę GitHub, jednak jeśli są tutaj osoby, które nie kojarzą, to dla pewności wyjaśnię. GitHub to taka platforma, gdzie programiści udostępniają sobie wzajemnie swoje projekty. Można tam znaleźć wsparcie przy projektach Open Source i wiele się nauczyć, jednak są też repozytoria prywatne. I właśnie o takie repozytorium prywatne się rozchodzi, ale żeby historia miała sens trzeba nadmienić, że choć serwis powstał w 2008 roku, to od 2018 roku należy do firmy Microsoft. Tutaj zaczyna się cała zabawa.

Microsoft ukradł kod polskiemu programiście - pomyłka czy jednak nie?

Panie, to moje!

Na platformie GitHub użytkownik o pseudonimie LesnyRumcajs, opublikował prywatne repozytorium i po pewnym czasie zauważył, że Microsoft, czyli właściciel platformy, przywłaszczył sobie kod, należący do Leśnego Rymcajsa. Sam fakt skopiowania kodu nie byłby wielkim skandalem, ale na końcu doszło do małej zmiany. Zamiast „Copyright (c) 2020 LesnyRumcajs” pojawił się napis „Copyright (c) Microsoft Corporation.” Coś poszło nie tak i zrobił się z tego spory skandal, którym żyje część środowiska programistów.

Microsoft ukradł kod polskiemu programiście - pomyłka czy jednak nie?

Na ten moment do całej sprawy odniósł się kierownik Microsoft Open Source Programs Office, który wytłumaczył, że za całe zamieszanie odpowiada bot. Jego zadaniem było sprawdzenie plików nowych repozytoriów, ale doszło do jakiegoś błędu i zostały zmieniony autor. Zapowiedziano audyt we wszystkich repozytoriach, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie doszło do innych pomyłek, ale autorzy programów jeszcze się nie zorientowali. Dodatkowo zespół Microsoft Open Source Programs Office jest już w kontakcie z użytkownikiem o pseudonimie LesnyRumcajs i cała sprawa została wyjaśniona. Nie zmienia to faktu, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, a na gigancie z Albuquerque wywarto sporą presję w branży. Mało tego, platforma ma za sobą, a w zasadzie jest w trakcie innej afery – ujawniono, że dane użytkowników przeglądarki Firefox są masowo udostępniane. To chyba gorszy okres dla firmy.

Źródło: GitHub

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.